I tak umrzesz sam. Każdy umiera sam.
Możesz mieć przy łóżku dwadzieścia osób trzymających cię za obie ręce i wszystkie zostaną po swojej stronie granicy. Samego przejścia nikt z tobą nie wykona, tak jak nikt za ciebie nie zasnął ani się nie urodził.
Tołstoj opisał to w „Śmierci Iwana Iljicza”: umierający otoczony rodziną i tak jest w środku całkowicie sam, bo wszyscy wokół grają teatr „będzie dobrze”. Skoro rdzeń umierania jest solo z definicji, walczysz o scenografię, nie o treść.